**Indiana**
-że kurde która jest?-przetarłam
oczy ze zdziwienia że jest ta godzina o której myślę.
Mamy sobotę. Po wczorajszym mam plan
aby zabrać Rose na wypad nad jezioro. Musi zapomnieć o tym
wszystkim co wczoraj miało miejsce.
Wstając z łóżka zahaczyłam o
łazienkę i garderobę aby jakoś o 13 wyglądać. No co? Człowiek
potrzebuje snu.
Zeszłam na dół i przygotowałam
kanapki i kawę.
-ROSEEE- zadarłam się z dołu. Nic
zero reakcji. Włazimy na górę.
-ROSE! KOLL TU JEST!-powiedziałam dość
głośno z powagą choć to było bardzo trudne.
-co? Jak? Ale która jest?-w tępię
nał stała na łóżku w totalnej rozsypce. Wyglądała jak kupa
nieszczęścia. Przepraszam że mówię tak o swojej przyjaciółce
ale to prawda.
-żartuję, chodź ubierz się i
jedziemy na przejażdżkę.
-oki doki...
**Rozalii**
-Kanapki z pomidorem-takk-mówiłam ci
jak bardzo cię kocham?
-nie-uśmiechnęła się do mnie
-to ci mówię.
-Ind gdzie my jedziemy? I dlaczego znów
prowadzisz moje autko?-zapytałam kiedy jechałyśmy już dobrą
godzinę.
-niespodzianka. I jeżeli ty byś nim
jechała to nie było by niespodzianki więc ja muszę jechać.
-cokolwiek-odpowiedziałam
-jeszcze chwila, nie będziesz żałować.
-jasne- odbarknęłam
-jesteśmy złośnico
-las? Serio? Wywiozłaś mnie do
LASU?-byłam oburzona- LAS TO JA MAM 100M. OD MOJEGO DOMU
IND-podkreślałam słowa
-nie o las tu chodzi a o to co za
lasem-wycadziła będąc już poza autem-idziesz czy chcesz zostać
tu sama? Niechętnie wyszłam z auta i podążyłam za jej sylwetką.
-i jak?
-Ind kocham cię-rzuciłam się na
dziewczynę
-mówiłam że nie pożałujesz.
Stałyśmy teraz nad przepaścią w domyśle. Jakieś 50m niżej było
jezioro i dzięki bogu na londyńską pogodę świeciło słońce.
-teraz możesz wykrzyczeć z siebie te
wszystkie negatywne emocje, proszę, tu nas nikt nie usłyszy a ja
myślę że tobie jest to bardzo potrzebne-odrzekła
-dziękuję-podeszłam bliżej stropu,
rozłożyłam ręce po bokach wiecie coś w stylu TITANIC- NIE WIEM
JAK MAM WYBACZYĆ OJCU TO CO ZROBIŁ I JAK POSTĄPIŁ!! NIE WIEM JAK
MAM ŻYĆ Z TYM CO ON ZROBIŁ!! KOCHAM NIALLA ALE ON JEST TOTALNYM
DEBILEM ŻE ZGODZIŁ SIĘ NA PROŚBĘ MOJEGO OJCA!! MAM OCHOTĘ
ROZWALIĆ MU TWARZ!! NIE WIEM CO MAM ZE SOBĄ ZROBIĆ!! NIE MA SENSU
W MOIM ŻYCIU!! NIE MAM DLA Kogo już żyć....-mój głos z krzyku
przerodził się w półgłos i w ostateczności zamienił w
płacz-DLACZEGO MI TO ROBISZ?-zapytałam się 'JEGO'-JA CHCIAŁAM
TYLKO CHŁOPAKA-mówiłam łkając-RODZINY, SZCZĘŚCIA, SPOKOJU A CO
MAM??!! GÓWNO I TO WSZYSTKO PRZEZ CIEBIE!! ZNIESZCZYŁEŚ MOJE
ŻYCIE!! NIE CHCE CIĘ ZNAĆ!!-upadłam na kolana płacząc coraz
bardziej, podeszła do mnie blondynka, przytuliła i zaczęła
uspokajać. Nie wiedziałam co mam robić moje życie nie miało
żadnego sensu...totalna katastrofa.
'jego'-tzn. Jezusa
Następny fragment jest już w
odniesieniu do Nialla.
Witam
Są wakacje postaram się dodawać
rozdziały codziennie.
Mam nadzieję że liczba wejść
wzrośnie bo jak nie będę zmuszona do usunięcia bloga.
I zamiast Last-First-Kiss zacznę
podpisywać się W69
Tak więc pozdrawiam i miłej lektury
W69
SUPER :)))
OdpowiedzUsuńpiszesz znakomicie . całuski :*
OdpowiedzUsuń