6. Pierwszy dzień i
telefon...
-Ind wstawaj za 2 godziny mamy zajęcia!-była 7 rano. Śniadanie już
zrobiłam bo wstałam o 6. nie mogłam zasnąć przez jeden głupi
sms od Nialla.
„Tęsknie. Kocham cię, tak bardzo chciał bym cię zobaczyć”
miałam łzy w oczach. Usłyszałam jak Indiana schodzi po schodach i
szybko przetarłam 'wodę' z moich oczu.
-co tak pachnie-spytała kiedy była już w kuchni
-naleśniki-uśmiechnęłam się do niej
-o której ty wstałaś skoro zdążyłaś zrobić śniadanie-usiadła
i już zajadała swój posiłek
-o 6. nie mogłam spać. Idę na górę się szykować. Jak zjesz to
odłóż talerz do zlewu ok?
-pewnie
poszłam do góry. Postanowiłam że nie będę odpisywać Niallowi.
Wzięłam prysznic i przebrałam się w dżinsy, bluzkę, sweter i
vansy.
Zeszłam na dół, zmyłam naczynia, Indiany nie było więc musiała
ubierać się do szkoły.
Siadłam na kanapie i zadzwonił mój telefon. Odebrałam gdyż był
to mój tata
-cześć skarbie-zaczął
-hej tato
-kochanie o której kończysz zajęcia?
-jakoś przed 17 a co?-bawiłam się kosmykami moich włosów
-tak się pytam bo wiesz, że teraz WWE ma tourne po Angli
-tato...
-mogła byś wystąpić przynajmniej na dwóch-ciągnął
-dobrze, ale jeszcze nie wiem kiedy ok?
-ciesze się. Kocham cię i mama też
-ja was też, a teraz muszę kończyć bo jadę do szkoły a i
właśnie mam współlokatorkę bo Niall się
wyprowadził-powiedziałam dość szybko
-słucham- zaksztusił się
-spokojnie, zadzwonie do ciebie dzisiaj po lekcjach i wszystko ci
opowiem zgoda?
-tak
-kocham i paptaki- zakończyłam rozmowę
-z kim gadałaś?-spytała Ind
-z tatą. Dzwonił się zapytać czy wystąpie...
-aaa czaję, jedziemy?-spytała
-jasne-wzięłam kluczyki i zamknęłam drzwi, zbliżyłam się do
auta kiedy ujrzałam z pięciu paparazzich
-aha zaczyna się-ciężko oddychnęłam
-ale co?-zdziwiona zapytała
-patrz-pokazałam dyskretnie głową na facetów stojących po
drugiej stronie ulicy
-jak oni mnie znaleźli-załamałam ręce
-to może ja poprowadzę?-zaczęła
-że jak?-otworzyłam szeroko oczy
-no proszę-błagała mnie
-niech ci będzie-rzuciłam jej luczyki
-super-uradowana Ind zasiadła za stery mojego BMW
-ty tak masz zawsze?-zaczęła kiedy byłyśmy już w aucie
-przeważnie.-jechałyśmy już-no cóż Ind witam w świecie gdzie
ciężko jest wyjść z domu normalnie-zaśmiałam się
-jesteśmy
-no nareszcie-wstałam i można było powiedzieć że wybiegłam z
mojego samochodu
-zaczekaj-wołała blondynka-nie ma ich tutaj
-dobra dobra wiem swoje. Chodź już
-a torba?
-zabierzesz mi-zrobiłam słodkie oczka
-agrrr...niech będzie
-drzwi zamknij-wykrzyczałam i i odwróciłam się w podskokach
w 5 minut byłyśmy już pod klasą i czekałyśmy na dzwonek
-hej dziewczyny
-o hej Koll- odpowiedziała Ind
-siemeczka-powiedziałam- mam dla ciebie niespodziankę. W
poniedziałek za tydzień albo dwa będę na gali i załatwie ci
bilety VIP pasuje-spytałam
-jesteś wspaniała-przytulił mnie i pocałował w poliko
-miło wiedzieć
-dobra zakochańce, kończymy miłosne wyznania i spadamy na lekcje
-jakie miłosne...aaa...dobra niech ci będzie-parsknęłam
-ja jej nie podrywam-zaprzeczył Koll i posłał Ind złowrogie
spojrzenie
-tylko mówię co to widzę. Mnie się nie oszuka...
**po lekcjach**
-to był dramat
-Ind nie przesadzaj nie było tak źle
-no właśnie co tam 4 zadania z matmy na jutro-dodał Koll
-hahahaha. Ja to bym bardziej chciała dowiedzieć się kto do naszej
Rose dzwonił przynajmniej 30 razy dzisiaj w przeciągu 7 godzin
ha?-podniosła jedną brew ku górze
-dobra do jutra Koll. Jakby ci nie szło z matmą to wpadaj- odprałam
i zmieniłam temat rozmowy
-pewnie-zaśmiał się
-byłam już w aucie razem z Ind-muszę ci dzisiaj opowiedzieć o
Niallu, więc możesz jechać najdłuższą drogą jaką tylko znasz
-bez problemu. Opowiadaj-zaczęłam mówić jej o wszystkim, o jego
castingu, o przeprowadzce, o naszej nocy.
-skończony dupek-podsumowała
kocham go-powiedziałam niepewnie
-ale on nie jest ciebie wart skoro cię zostawił
-ale...
żadnego ale-przerwała mi-jak będziemy w domu dasz mi swój telefon
i do niego zadzwonie. Powiem mu to i owo żeby się odczepił
-nie, nie trzeba-mówiłam drżącym głosem. Właśnie podjechałyśmy
pod dom
-jesteśmy
-może być sałatka owocowa na kolację?-spytałam zamykając
bagażnik
-mniam mniam. Uwielbiam-wyprostowałam się i spojrzałam w okno
gdzie znajduje się kuchnia
-zaraz zaraz, wychodziłyśmy o 8 rano
-tal
-świeciłaś światło w kuchni?!
-nie
-zostań tu-zrobiło się groźnie
-co? Ale...
już, jak coś to przywale temu komuś z tyłu jest łopata idź po
nią-od razu po nią pobiegła
-dobra wchodzę jak coś to moje buty i cała szafa jest
twoja-zaśmiałam się
-bardzo śmieszne-skrzyżowała ręce na piersi
w tym momencie drzwi mojego domu się otworzyły a nich stanął
-tata??!!-wykrzyczałam
-cześć córuś-powiedział uradowany-ty zapewne jesteś Indiana
przyjaciółka
-yhy- pokiwała głową
-tato do cholery!!! trzeba było powiadomić swoją córeczkę o tym
że zagościsz w jej domu, ja miałam zamiar przywalić ci tą
łopatą-wskazałam na przedmiot
-przepraszam ale chciałem zrobić ci niespodziankę, nie gniewaj się
-dobra Ind chodź do domu
-taa jasne już idę-dziewczyna ocknęła się
Weszłyśmy do środka i poczułam zapach domowego jedzenia
-tato to jest...
-umiem mówić-przerwała mi-jestem Indiana Evans mam 17 lat i chodzę
z pańską córką do szkoły i do klasy.
-miło mi cię poznać Indiano, jestem ojcem tej pannicy
-haha-zaśmiała się
-tato nie rób mi siary
-córeczko spokojnie, zrobiłem ciasto francuskie z owocami takie
jakie lubisz
-kocham cię, kocham cię-rzuciłam mu się na szyję
-pyszności-odparła blondynka
-smacznego dziewczynki
-dziękujemy-odpowiedziałyśmy równocześnie
-to jaki jest powód twoich odwiedzin?-zaczęłam dialog z wąsatym
tatą
-po prostu za tobą tęskniłem i te bilety ci przywiozłem o które
mnie prosiłaś-zaczął mówić co raz wolniej i wolniej
-aha tak tak a Irlandia to wielki kraj-szyderczo się
zaśmiałam-prawdziwy powód ojcze-zapytałam stanowczo
-chodzi o Nialla- nosz wiedziałam że po to przyjechał
-ale co ja mam ci powiedzieć? Że wykorzystał to że się tutaj
przeprowadziłam i sam odszedł spełniać swoje marzenia?
-nie możesz być na niego zła, tak czy tak by to zrobił.
-i ty go bronisz?
-ja go nie...
-bronisz go właśnie!!
-nie krzycz
-bo co!? Jeszcze powiedz mi że ty o wszystkim wiedziałeś to nie
wiem co zrobie- cały czas Ind siedziała w kuchni i słuchała
naszego dialogu
-wiedziałem
-słucham-zaczęłam płakać
-on mi to wszystko powiedział, wiedziałem że to zrobi, że nie
pójdzie do szkoły tylko na ten cholerny casting, córuś ja mu
kazałem, chciałem żeby się od ciebie odczepił, to nie jest dobra
partia dla ciebie. Zapłaciłem mu by odszedł od ciebie.
-Jak to mu zapłaciłeś?ty słyszysz siebie samego tato!! ja go
kocham i kochać będę. A teraz wynoś się z tond nie chce cię
widzieć, jak mogłeś zrobić to swojej jedynej córce-płakałam
jak oszalała-nie chce cię znać ani widzieć rozumiesz! Jak mogłeś
zrobić mi takie świństwo!
-dla twojego dobra, on i tak by cię skrzywdził a czym szybciej tym
lepiej
-co ty piepszysz!? Jakie skrzywdzić! Wiesz co to i tak już nie ma
znaczenia bo on odszedł i nie wróci...
-wyjdę dobrze ale proszę cię o jedno, nie kończ kariery-zabrał
wszystko i wyszedł
-Ind ja..-znowu zaczęłam płakać jak małe dziecko, ona mnie
przytuliła. Gadałyśmy cały czas popijając wino. Kiedy się
trochę uspokoiłam zdałam się na odwagę i zadzwoniłam do
blondyna.
-cześć piękna właśnie miałem do ciebie dzwonić...
-ile ci zapłacił?-zapytałam prosto z mostu
-ale kto?
-ile ci zapłacił pytam się po raz ostatni
-ale ja nie wiem o czym mówisz-udawał że nic nie wie
-posłuchaj debilu, ja nie jestem na sprzedaż, skoro mój tata ci
zapłacił trzeba było się od razu ulotnić a nie udawać że nic
się nie dzieje, nie chce cie znać. Rozumiesz-krzyczałam do
słuchawki
-ale..
-nie ma. Koniec z nami rozumiesz nie dzwoń więcej i nie pisze i nic
w ogóle nie rób.-rozpłakałam się-życzę powodzenia w karierze
dupku
-no i bardzo ładnie mu powiedziałaś, dobra dziewczynka. Oparłam
się o jej ramię i zasnęłam.
**TYDZIEŃ PÓŹNIEJ**
Niall codziennie do mnie wydzwania ale albo nie odbieram albo odbiera
Indiana.
Dzisiaj ostatni raz wystąpię na RAW i rezygnuję z tej branży,
pieniędzy mam wystarczająco dużo pieniędzy na życie. Z tatą nie
rozmawiam od tamtego zdarzenia. Jedynie utrzymuje kontakt z mamą,
ona przekonuje mnie abym porozmawiała z ojcem ale ja nie mam ochoty.
No cóż trzeba żyć tym co jest a nie przeszłością.
Dzisiaj zaprosiłam na kolację Kolla. Jest miły i no ładny.
Wszystko było już przygotowane, kolacja stała na stole, tylko ja i
Ind byłyśmy w proszku
-ciapo on ma być za 10 minut nie zdążymy-biegłam po schodach
-ciapa ja? To ty 4 godziny gotowałaś dla niego
-oj dobra chodź-pociągnęłam ją za rękę i weszłyśmy do
garderoby
-już jest-usłyszałam dzwonek do drzwi
-ty czy ja?-wskazała na mnie Blondynka
-już idę- krzykłam z góry. Ostatnie poprawki i gotowe, otworzyłam
drzwi
-cześć Rose-wręczył mi wielki bukiet róż
-hej, wjedź
-pięknie wyglądasz
-dziękuję
-a gdzie zbuntowana-odwieszał właśnie swój płaszcz
-tutaj, wyłoniła się zza filaru. Przywitali się i zasiedliśmy do
stołu
Sama kolacja przebiegła bardzo spokojnie, następnie przenieśliśmy
się na kanapę i zaczeliśmy rozmawiać na jakieś błahe tematy.
Było świetnie, śmialiśmy się i cały czas atmosfera była
wyśmienita.
Nasz meeting przerwał dźwięk dzwonka
-kogo licho niesie
-Ind pójdziesz
-przecież wstałam nie widzisz?-rzuciłam w nią poduszką
-Rozalii-zawołała
-hym?
-możesz tu no tego podejść
-a muszę Koll mnie nie chce póścić
-no wiesz raczej się rusz
-gramole się-ledwo co się nie przewróciłam
-kto to zno.....wu- zamórowało mnie i mina mi zrzedła
-Rose słonko
-wypierdalaj stąd w tej chwili, mówiłam ci że nie chce cię
widzieć
-chciałem cię przeprosić
-ale ja mam w dupie te twoje przeprosiny
-Dziewczyny co się dzieje-zapytał Koll z salonu
-nic nic zaraz przyjdziemy, nieproszony gość-odpowiedziała
blondynka już nieco wnerwiona
-posłuchaj Niall czy jak cię tam zwą, wypad z tego mieszkania bo
jak nie to dzwonię po policję zrozumiano-już miała mu przywalić
-Indiana spokojnie, on sam pójdzie-stanęłam stanowczo i założyłam
ręce na piersi
-ja nie dam tak łatwo o sobie zapomnieć-odwrócił się-a i jeszcze
jedno pamiętaj że cię kocham-i już go nie było...
**KILKA GODZIN PÓŹNIEJ**
-Rozali idziemy już spać, jesteś mocno wstawiona chodź-mówiła
dziewczyna
-oj spokojnie mała jest dobrze, ja chce opić totalnego debila jakim
jest Niall
-o czym ona gada
-Koll nie ważne myślę że powinieneś już iść-mówiła do
chłopaka...
-Rozalio przegięłaś dzisiaj w 100%-zaczęła się drzeć
-nie drzyj się proszę daj mi spać
-nagrabiłaś sobie
**Oczami Indiany**
Po wielu trudnościach położyłam w końcu pijaną Rose do łóżka,
nie dziwię się jej że się opiła.
Była godzina 4 nad ranem. Byłam padnięta, to był trudny dzień,
można powiedzieć że poznałam Nialla, ale i tak sądzę żę to
skończony kretyn.
W końcu położyłam się do łóżka i zasnęłam...
Witam
Dodaję kolejny rozdział
Last-First-Kiss
Świetny rozdział. Czekam na następny.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie.
http://love-oflondon.blogspot.com/
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńwciąga ♥ zapraszam na mojego bloga http://historia-z-innej-bajki.blogspot.com/2013/06/prolog_3997.html#comment-form
OdpowiedzUsuń