-czy ty możesz mi do cholery powiedzieć, gdzie ty wczoraj
byłaś?-zaczął się na mnie drzeć
-teraz cię to interesuję?
-cały wieczór
do ciebie wydzwaniałem i nic!! co ty sobie myślisz?
-a ty co!! nie
lepszy!! od czasu kiedy spotykałeś się z Taylor stałeś się
wobec mnie obojętny!! a do twojej wiadomości byłam z Louisem, on
jedyny mnie rozumie
-nie mów tak do
mnie nie życzę sobie-w tym momencie poczułam do niego alkohol
-ty jesteś
pijany?
-a co ci do
tego?
-jest rano a ty
już jesteś najebany, nie poznaję cię Harry
-nie wymądrzaj
się, i co niby całą noc byłaś z Louisem?-mówił kpiącym tonem
-tak, on..
ty
dziwko-przerwał mi-spałaś z nim!!
słucham, wyjdź
z tąd rozumiesz!!-zaczęłam się drzeć, oczywiście już wstałam
z łóżka, jedynie stałam na nim
-nie-podszedł
do mnie i mnie mocno złapał
-puszczaj
rozumiesz!! pomocy!!-krzyczałam, złapał naprawdę mocno
-nikt nie ma
prawa mówić i zachowywać się tak w stosunku do Stylesa-położył
mnie na łóżku i zaczął rozbierać
-aaa pomocy!!
ratunku-w tym momencie do pokoju wbiegli Louis, Liam, Niall, Zayn i
Emma, od razu rzucili się na niego, kiedy odciągnęli go ode mnie
wybiegłam do łazienki i się tam zamknęłam.
** 30 min później***
-M otwórz te drzwi-to był Louis, on jeden został, wszystkim
pozostałym kazał wyjść
-nie- odezwałam się przez płacz-ja tak nie mogę, on mnie...-nie
mogło mi to słowo przejść przez gardło
-Marta proszę otwórz, on był pijany nie chciał tego. Proszę cię
otwórz drzwi-podeszłam do nich i otworzyłam je. Lou wszedł i
przesiedział tam ze mną do wieczora, gdyż musiał się zbierać na
koncert, ja też chcąc czy nie chcąc musiałam iść w końcu moi
rodzice mieli być na tym koncercie, musiałam dać z siebie
wszystko.
Koncert wypadł świetnie, ja postanowiłam że wystąpię jeszcze na
koncertach w Polsce i odejdę, nie mogę żyć z tą traumą i tym że
Harry pod wpływem alkoholu chciał mnie zgwałcić. Ja nie mogłam z
nim być, byłam odważna ale jeżeli była bym z nim i tak miało by
wyglądać moje życie wolę być sama...
**2 lata później**
Można powiedzieć że uciekłam od tego wszystkiego ale jednak w
dalszym ciągu miałam kontakt z Louisem i Emmą.
Skoczyłam studia, w dalszym ciągu robię aplikację. Pracuję u
Marka, w starej pracy.
Mieszkam w Londynie ale zmieniłam mieszkanie.
W naszym starym(moim i Emmy) mieszka teraz właśnie Emma z Niallem.
Pół roku temu mieli ślub, byłam na nim i Harry też był ale z
nim nie rozmawiałam.
On do tej pory próbuje się ze mną skontaktować, zmieniałam numer
już z 5 razy ale on i tak za każdym razem go zdobywa, myślę że
Louis mu daje. Są przyjaciółmi więc co ja się dziwie, pewnie i
tak wie gdzie mieszkam i co robię bo Louis mu powiedział.
Ja żyłam jak by jego nie było, proste, Harrego Stylesa w moim
życiu nie było nie ma i nie będzie.
Nie no co ja gadam, ja go kocham- mówiłam sama do siebie
**3 miesiące później**
Harry Styles codziennie z inną dziewczyną!
-odłóż tą gazetę-powiedział Lou
-no ale...
-już
-no dobra-to już kolejna gazeta i kolejna okładka z Harrym w roli
głównej
-ej M co jeszcze bierzemy do tego obiadu?Marta
-tak, jestem, słyszę
-powiedziałem odłóż tą gazetę-totalnie się zawiesiłam
-ale ja ją chce, chcę ją przeczytać
-nie będziesz czytać bzdetów-i przekomarzaliśmy się tak jeszcze
dobre 10 min. w końcu wyszło na moje i wzięłam tę gazetę.
-możesz podać mi piperz- poprosiłam Louisa kiedy przygotowywałam
dla nas obiad.
Lou przyjechał do mnie gdyż mają przerwę w trasie cały tydzień,
cieszę się z tego. Dowiem się co nieco co u chłopaków słychać
-gotowe, Lou chodź bo wystygnie-zawołałam chłopaka kiedy wszystko
było już na stole
po dobrej godzinie, skończyliśmy konsumowanie posiłku i
przerzuciliśmy się na sofę.
-to co oglądamy-zapytał
-mam ochotę na jakiś romantyk-on odchylił głowę w tył
-to trzy metry nad niebem a potem tylko ciebie chcę-pokiwałam głową
na tak. On wiedział co lubię.
-widzisz dobrze zrobiła ta Babi, zostawiła go, przez jego głupotę
zginął jego najlepszy przyjaciel, dobrze mu tak niech cierpi.
-M nie zaczynaj znowu
-ale ja nie zaczynam tylko stwierdzam fakty kotynieńku
-nie lubię jak tak do mnie mówisz
-ale ja lubię tak do ciebie mówić. I co teraz powiesz kotynieńku
ha ha stawiasz się-zaczęłam się z nim droczyć
-tak! Sama chciałaś żebym potem nie było-zaczął mnie łaskotać
-hahahaha zostaw mnie, hahahahah ała boli głupku hahahah-nie mogłam
złapać oddechu
-sama się na to zgodziłaś teraz cierp ciało jak się
chciało-nasze twarze niebezpiecznie zbliżyły się do siebie, już
mieliśmy się pocałować ale to wszystko przerwał dzwonek do
drzwi. Szybko odskoczyłam od bruneta i poszłam otworzyć.
To co zobaczyłam zaskoczyło mnie. Stałam jak osłupiała
-Marta coś cię zjadło?-zapytał Lou z salonu
-Louiś chodź tutaj na chwileczkę-po 5 sekundach chłopak był koło
mnie
-od kogo to-wskazał na wielki bukiet czerwonych róż
-a co ja wróżka-odpowiedziałam i wyszłam na próg mieszkania
wziąć bukiet do środka
-jest jakaś karteczka czy coś
-zaraz sprawdzę spokojnie Lou-niecierpliwił się
-DLA CIEBIE. WIEDZ ŻE CIĘ KOCHAM, WTEDY BYŁEM PIJANY NIE
WIEDZIAŁEM CO ROBIĘ, TYLE RAZY PRÓBOWAŁEM SIĘ Z TOBĄ
SKONTAKTOWAĆ ALE LOUIS MI ODRADZAŁ, MÓWIŁ ŻE JESZCZE NIE CZAS
NIE PORA. PO TYCH PONAD DÓWCH LATACH ROZŁĄKI, SPRÓBOWAŁEM DO
CIEBIE W JAKI KOLWIEK SPOSÓB DOTRZEĆ. PO WIELU NAPORWACH LOU
ZGODZIŁ SIĘ DAĆ MI TWÓJ ADRES...ALE NIE BĘDĘ SIĘ ROZPISYWAŁ.
MARTA KOCHAM CIĘ. SPOTKAJMY SIĘ W NASZYM MIEJSCU DZISIAJ O 22.00
JEŻELI NIE PRZYJDZIESZ ODPUSZCZĘ... HARRY-skończyłam czytać, w
tym czasie nie wytrzymałam i po prostu zaczęłam płakać
-Marta idź tam. Wiem o wszystkim. To prawda co napisał. Codziennie
się o ciebie pytał, był przy każdej prawie rozmowie moją z
tobą. Kiedyś jak gadaliśmy przez skypa siedział obok i płakał,
brakuje mu ciebie.
-Lou weź te kwiaty idź do pokoju z powrotem a ja pójdę
dobrze-mówiłam cała roztrzęsniona.
-dobrze ale muszę ci coś jeszcze powiedzieć-oznajmił
Po dobrych 15 minutach byłam na miejscu, zobaczyłam go, mogłam
usłyszeć jak śpiewa piosenkę którą kocham
...Cause
this love is only getting stronger
So I don’t want to wait any longer
I just want to tell the world that you’re mine girl
They don’t know about the things we do
They don’t know about the I love you’s
But I bet you if they only knew
They will just be jealous of us...
So I don’t want to wait any longer
I just want to tell the world that you’re mine girl
They don’t know about the things we do
They don’t know about the I love you’s
But I bet you if they only knew
They will just be jealous of us...
-Harry-zaczęłam
kiedy podeszłam do niego-ja...ja-odwrócił się do
mnie-ja..-łkałam-ja wiem że nie chciałeś. Harry ja ci wybaczam.
Wybaczam ci słyszysz?! Też cię kocham.-w tym momencie złączył
nasze usta w długim namiętnym pocałunku.-Louis mi wszystko
wyjaśnił. Wiem że nie chciałeś, wybaczam
-nawet
nie wiesz jak cię kocham-i znowu mnie pocałował...
**tydzień
później**
-księżniczko
wstawaj śniadanko-poczułam jak ktoś muska moje wargi
-mrrrrr.
Jak słodko-otworzyłam oczy-mniam, nutella- podniosłam się na
łokciach-dziękuję kochanie
-nie
dziękuj wszystko co najlepsze dla mojego aniołka...
**5
miesięcy później**
-Harry
muszę ci coś powiedzieć,nie wiem jak to przyjmiesz ale muszę ci
to wyznać-uśmiechałam się od ucha do ucha
-M
co ty się tak szczerzysz?-usiadł naprzeciwko mnie na łóżku
-no
więc. Skarbie-schyliłam się pod łóżko i podałam mu tą
rzecz-i?-zapytałam
-Marta-zrobił
wielkie oczy gdy ujrzał dwie kreseczki na teście
-będziemy
mieli dzidziusia-pocałowałam go ze szczęścia
-Harry?-cały
czas był jakiś nieobecny-Haroldzie!!-wrzasnęłam i szturchnęłam
go
-dzidziusia
tak?
-no
Harold żyjesz czy nie? Mówię ci że jestem w ciąży a ty jakbyś
nie wiedział jak się dzieci robi.
-co
co ja nie wiem-odbarknął w śmieszny sposób-ty mi tu nie takich no
tego ale kiedy-nie umiał się wysłowić
-4
miesiąc.-cały czas miałam banana na twarzy. W końcu podszedł do
mnie i mocno pocałował, potem zaczął zjeżdżać coraz niżej aż
dotarł do brzucha, podniósł moją koszulkę i zaczął do niego
gadać. Widać było że jest szczęśliwy z tego że zostanie ojcem
-Harry
ono jest za małe żeby cię zrozumieć-od razu posmutniał. Po
sekundzie znów wbił się w moje usta ale zachłanniej. Zaczął
mnie rozbierać..
-skarbie
nie możemy-wskazałam na brzuch-zaszkodzimy dziecku-teraz się
załamał
-czyli
że...
-tak
-ale...-zrobił
ten swój błagalny wzrok
-no
dobra raz nie zaszkodzi-pokiwałam do niego żebym do mnie podszedł
i zrobiliśmy to. Było to coś wspaniałego. Był taki delikatny,
wiedział że nie może zrobić krzywdy dziecku.
-dziękuję
byłaś niesamowita
-haha
ty też...
Można
powiedzieć nigdy nie mów nigdy. Teraz jestem szczęśliwa z Harrym
i naszą córeczką Darcy. Mimo tego incydentu nie zwątpiłam w
miłość.
KONIEC!!
TA
DAM
jejku
napisałam, już miesiąc nic nie dodałam
ale
to nadrobię
jutro
wstawiam kolejny rozdział na bloga i imagina dla mojej Friend.
Mam
nadzieję że się podoba
Last-First-Kiss
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz