środa, 30 stycznia 2013

Rozdział 2


      2. Kocyk z dzieciństwa.

Obudziłam się następnego dnia była może 7.00. Niall jeszcze spał więc po cichu wstałam aby go nie obudzić, ubrałam się w dres i poszłam biegać aby nie stracić kondycji bo tata bym mnie zabił. Nawiasem mówią powiedział, że przeprowadzając się do Londynu będę musiała trenować pomimo szkoły bo jak nie to wracam do Irlandii a tego bym nie chciała.
Wróciłam o 9.00 i kiedy weszłam do kuchni aby się czegoś napić na stole leżała karteczka z moim nazwiskiem(pisało DiBiase. Dziwne czyżby tata coś przysłał? To niemożliwe) Otworzyłam
Salon, stół.-aaa?? Była od blondyna. Niall nigdy w życiu nie nazywał mnie DiBiase. Ciekawe. Poszłam do salonu i zobaczyłam na stole wielki bukiet herbacianych róż które uwielbiam.
-Niall?? Gdzie ty jesteś?- cisza, nikt nie odpowiada. Za różami które podniosłam leżała kolejna karteczka tym razem pisało: Schody.Poszłam w stronę holu gdzie znajdują się schody iii ten debil porozstawiał na każdym schodku świeczki które się paliły.
-Niall? Najpierw róże teraz świeczki co dalej?- znowu nic. Zaczęłam powoli wchodzić na górę i kolejna karteczka: Jeden z dwóch pokoi na górze.- Dwóch??.... Może chodzi mu o moją i jego sypialnię, gdyż na piętrze domu mam 3 pokoje, łazienkę i garderobę. Cóż gdy stałam przed drzwiami mojego pokoju spodziewałam się najgorszego ale gdy je otworzyłam ujrzałam jedynie moje puste łóżko, wyszłam i skierowałam się do pokoju Nialla. To co zobaczyłam kiedy weszłam do niego przeszło moje najgorsze myśli. Ten palant leżał przykryty jedynie moim ulubionym żółtym kocykiem z dzieciństwa.
-Niall! Mój kocyk!-wrzasnęłam i strzeliłam focha.
-Cześć kochanie. Chcesz swój kocyk z powrotem?-zapytał i wstał ze swojego łóżka przykrywając się żółtym kocykiem.
-Skąd ty to wytrzasnąłeś?? To moja najcenniejsza pamiątka z dzieciństwa. Poza tym była bym wdzięczna jakbyś mi go oddał.-odpowiedziałam próbując być stanowcza i jednocześnie nie wybuchnąć śmiechem. W tej chwili zdjął jedynie odzienie jakie miał czyli kocyk
-Proszę skarbie-powiedział oddając mi go
-AAAAAAA!!!-krzykłam- ubierz się- założył go na siebie. Zaczął do mnie podchodzić coraz bliżej i gdy chciał mnie pocałować ja zdjęłam mu mój kocyk, odwróciłam się i wychodząc powiedziałam tylko
-Śniadanie za 20 minut skarbie-zamknęłam drzwi i zaczęłam się śmiać. Od razu postanowiłam wyprać kocyk więc wrzuciłam go do pralki.

Na śniadanie zrobiłam kanapki z Nutellą i sobie kawę a jemu herbatę.
-Śniadanie blondynie- zawołałam i siadłam przy stole czekając na głodomorka.
-Witaj kochanie. Wyspałaś się?- jakby nigdy nic podszedł do mnie i pocałował w głowę. Jakby tego co się stało 20 min temu nie było. Zła i zszokowana jego postępowaniem odpowiedziałam
-Smacznego.
-Tobie też.- Śniadanie wyglądało w ten sposób, że on cały czas gadał a ja tylko przytakiwałam, dalej miałam mu za złe, że mnie okłamał. Gdy skończyliśmy burknęłam tylko
-Ty zmywasz, ja wychodzę nie będzie mnie do 20.- I poszłam na górę. Nie czekałam na jego odpowiedź. Wzięłam prysznic, przebrałam się, umalowałam i uczesałam włosy. Schodząc na dół po schodach słyszałam jak Niall chodzi po domu w te i we wte.
-Wychodzę, cześć.
-A buziak?-zapytał z oczami psa.
-Cześć- już wychodziłam gdy ten wyprzedził mnie i zamknął drzwi
-Masz mnie pocałować bo inaczej cie nie wypuszczę-nie byłam w dobrym humorze więc chciałam go pocałować w poliko lecz ten podstawił usta i namiętnie pocałował.
-To mogę już iść czy mam nie wiem rozebrać się jeszcze?!-Wypowiedziałam sarkastycznie.
-Możesz iść. Nie bądź na mnie zła-odparł
-Będę ok. 20 pa
-Kocham Cię
Nie dając po sobie poznać, że słyszałam to "Kocham Cię" wsiadłam do auta i odjechała.


Oczami Nialla
Jak ja ją kocham. Tylko nie wyobrażam sobie tego jak będzie wyglądać nasz związek gdy  wyjadę aby spełnić swoje marzenie. Nie mam pojęcia.
Wiem. Jest na mnie zła za to, że jej nie powiedziałem o castingu ale nie miałem odwagi.
Była godzina 12. Nie wierze ona ma być dopiero za 8 godzin. Co ja będę robić??
Postanowiłem zrobić sobie coś do jedzenia. Jak zwykle. Rose denerwuje to, że cały czas jem ale bez tego to ja normalnie nie funkcjonuję.
W lodówce nic nie było więc trzeba było iść do sklepu. Wziąłem kurtkę i wyszłedem. Droga zajęła mi może z 10 minut. Będąc w środku zadzwoniłem do Rose z zapytaniem:
-Halo?- usłyszałem po 3 sygnale
-Rozi słoneczko jestem w sklepie kupić coś konkretnego na kolację?- spytałem najładniej jak tylko potrafiłem
-Niall nie wiem!-krzyczała-Kup makaron  i pastę zrobię spagetti może być?
-Oczywiście. Pa pa do zobaczenia.
-Cześć.
Była zła. Muszę coś wymyślić aby mi wybaczyła, nie mogłem dłużej żyć w tym przekonaniu że jak wyjadę nadal będzie zła i możemy się już nigdy nie spotkać...



NO i mamy 2 rozdział.
Postaram dodać dzisiaj imagina Pauliny.
Miłego czytania.
Pozdrawiam
LAST-FIRST-KISS

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz