wtorek, 12 lutego 2013

Rozdział 4

              4. Nastał ten dzień.


Więc mamy 31 sierpnia. Jutro nowy rok szkolny. Mega się cieszę ale...
dzisiaj musiałam pożegnać się z blondynem. Niall wyjeżdżał dzisiaj do X-Factora. Wiedziałam, że kiedyś nadejdzie ten dzień, że po prostu weźmie walizki i wyjdzie.
Leżałam jeszcze w łóżku. Nie miałam ochoty wstać, nie chciałam sie z nim żegnać.
Spojrzałam na zegarek była 8.00. Godzinę temu powinnam wyjść na mój codzienny trening. Powolnymi ruchami wstałam z łóżka i „staczałam” się po schodach na dół. Schodziłam, schodziłam i nagle wielkie BAM! Ten trzask podziałał na mnie pobudzająco, przyspieszyłam swój chód aby zobaczyć co sie dzieje
-Niall!-wrzasnęłam. Nawet dzisiaj nie może być spokojny...-chcesz żebym dostała zawału!? Co ty wyprawiasz!!??
-Witam długowłosą piękność. Ładna pidżamka-och zupełnie zapomniałam, że mam na sobie jego koszulkę i krótkie spodenki.
-Cześć. Powiesz mi co ty robisz?
-Chciałem zrobić śniadanie ale nóż mi upadł i wtedy już wiesz co się stało
-aham. Co będzie na śniadanie?
-Naleśniki z czekoladą, tylko że...-przerwał-czekolada się skończyła więc będą z owocami-uśmiechnął się. Haha głodomor wszystko zje co tylko jest pod ręką
-no nic zjem z owocami-zrobiłam smutne oczka.
-ej no co jest?-musnął moje wargi
-nic. Jeść mi sie chce!
-już daję naleśniki
Jedliśmy może 30min. Po skończonym posiłku i zmyciu naczyń ponowiliśmy nasz dialog
-to, że wyjeżdżam nie znaczy, że przestanę cię kochać. Jeżeli będzie można będę przyjeżdżał do ciebie w każdy weekend-zaczął mówić a mi leciały łzy. Jak dla mnie to on zapomni o mnie pomimo tego co się stało...nie wyobrażałam sobie tego po tym jak wyjedzie...skończony temat...
-kocham cie i nic tego nie zmieni rozumiesz?!-powiedział prawie z krzykiem
-tak, ale ja nie wiem czy to wytrzymam-mówiłam przez płacz, ten do mnie podszedł wytarł łzy i przytulił
-kocham cię
-ja ciebie też


**Kilka godzin później**


-Niall chodź bo sie spóźnisz na samolot.- O 21 z Londynu miał lot. Musiałam go odwieść, chociaż z wielkim żalem w sercu to robiłam...
-idę. Już idę-powiedział
po 40 minutach byliśmy już na lotnisku.
-kochanie pamiętaj zadzwonie do ciebie jak tylko wyląduje.
Pocałował mnie jakby nigdy więcej miał tego nie zrobić. Jakby odchodził na zawsze...
-widzimy się nie długo kocham cię-płakałam nie chciałam żeby odjeżdżał
-pa kocham cię-i odszedł za bramkami...




Hejeczka
Przepraszam, że tak długo czekaliście ale byłam u kuzynki na feriach a tam neta brak.
Dzisiaj dodam jeszcze jeden rodział.
Możecie sie spodziewać nowej notki o Harrym.
Będzie to 4 albo 5 rodziałowe opowiadanie
Specjalnie dla mojej koleżanki.
Spóźniony prezent urodzinowy;)
Pozdrawiam
LAST-FIRST-KISS     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz