Obudziłam się około 12. Przespałam 8godzin. Coś niemożliwego.
Dzisiaj
sobota więc mamy wolne w pracy ale i tak musimy tam jechać razem z
Em. Skąd to wiem... Sms od Marka mnie w tym uświadomił
Zapraszam
na 17 do klubu.
Musimy
porozmawiać
Mark
xx
Ciekawe
co się stało.
Zwlekłam
się z łóżka, ogarnęłam na ile to było możliwe(przeczesałam
włosy, umyłam zęby i twarz) i poszłam obudzić przyjaciółkę.
Wchodząc do jej pokoju zastałam tylko pościelone łóżko.
Coo!!??
pomyślałam. Ona zawsze śpi dłużej niż ja.
No
nic zawróciłam się i postanowiłam zejść na dół zobaczyć czy
jej nie ma.
Schodząc
po schodach usłyszałam jak ktoś krzyczy. Nie rozpoznałam głosu.
Pomimo
tego że trochę się bałam zeszłam i gdy stałam już w salonie
zamurowało mnie.
One
Direction leżeli na moim dywanie. Kiedy tylko mnie zobaczyli zaczęli
się podnosić i 'wytrzepywać' z kurzu.
-jaka
seksowna pidżamka-powiedział Harry kiedy tylko przestał się
otrzepywać
-cholera-
zaklnęłam. Zupełnie zapomniałam że mam na sobie tylko krótki
top utrzymujący mi piersi i spodenki które ledwo zakrywały mi
pośladki. Był Styczeń ale co tam, ja zawsze byłam gorącą
dziewczyną
-ten...tego...zaraz
przyjdę-wiedziałam że jestem czerwona na buzi, odwróciłam się
na pięcie i poszłam prosto do kuchni gdzie znalazłam Emme
-H...e...jjjj....-powiedziała
gdy tylko zobaczyła w co jestem ubrana-a ty nie miałaś nic
lepszego w szafie!! chłopaki przyszli.-zrobiła wielkie oczy
-co
ty nie powiesz!!-wrzasnęłam-zauważyłam RUDZIELCU. Było mnie
obudzić!! Oni mnie w tym widzieli a lokowaty stwierdził że mam
'seksi pidżame' ja cie kiedyś zamorduję, wiesz jak bardzo...nie
ważne-byłam zła
-przepraszam.
Naprawdę nie wiedziałam. Myślałam że się ubierzesz
albo...PRZEPRASZAM-podeszła do mnie i przytuliła- uwierz że oni
mnie też zobaczyli w 'negliżu' haha przyszli tu po 11 i mnie
obudzili więc wiesz jak ja wyglądałam. Miałam zamiar cię obudzić
ale tak słodko spałaś.
-dobra.
Nie jest źle. Teraz pozwolisz że założę na siebie coś bardziej
odpowiedniego
-jasne.
Zachęcam.-spojrzała się na mnie stwierdzającym spojrzeniem
-tak
tylko... skąd oni wiedzieli gdzie my mieszkamy?-spytałam wychodząc
już z kuchni
-no...ja
nie wiem
**Oczami
Harrego**
Kiedy
zdobyliśmy zaraz z rana adres dziewczyn postanowiliśmy zrobić im
niespodziankę i wpaść. Było po 11. Staliśmy właśnie wszyscy
pod ich drzwiami
-to
co?-zapytał Liam
-no..
kto dzwoni?-mówił Zayn
-DingDong-
zadzwoniłem do drzwi kiedy tamci się kłócili- naprawdę macie
problem żeby nacisnąć guzik-stwierdziłem i zacząłem się śmiać
a reszta zrobiła tzw. focha
Czekaliśmy
już chyba z 5 minut, nikt nie otwierał
-spadamy.
Chyba ich nie ma-powiedział znudzony Niall. W tym momencie drzwi się
otworzyły i stanęła w nich Emma. Widząc nas zrobiła naprawdę
wielkie oczy a potem się zarumieniła bo stała w legginsach i topie
który odkrywał jej wyrzeźbiony brzuch.
-przyszliśmy
was odwiedzić-wydukał w końcu Louis po jakiś 2 minutach ciszy
-która
jest godzinaaaaa- ziewnęła
-po
11-odpowiedział Niall
-co!!
Jakim cudem!?
-Normalnym
wiesz godzinę temu była 10 a teraz jest 11 taka kolej rzeczy na tym
świecie-mądrzył się Louis
-Jak
ty już coś powiesz to załamka. Wchodzić do środka.-wpuściła
nas-to wy siadacie grzecznie na kanapie, ja idę się przebrać,
obudzić Martę i do was schodzę.
-jasne-odpowiedzieliśmy
chórem
-Jakie
ciałko. Brał bym-powiedział Niall. Gadaliśmy o tym do puki nie
usłyszeliśmy jak najwidoczniej Em schodzi po schodach
-no
jestem. Nie chciałam budzić Marty bo strasznie słodko śpi. Jestem
głodna. Idę zrobić sobie do kuchni śniadanie- Niall już się
wyrywał ale Emma go wyprzedziła- Niall wiem mam ci zrobić jeść.
Nie musisz mi mówić-uśmiechnęła się do niego-ktoś chce jeszcze
jeść?-zapytała
-nie
dzięki-odpowiedział Liam
-ja
chce-syknął Zayn
-ja
też-Louis też się odezwał
-jak
już robisz to się skusze-zakończyłem i się uśmiechnąłem
-oki
doki. Możecie sobie Tv włączyć tylko w miarę cicho nie chcę aby
Mar się obudziła-i już jej nie było.
Zrobiłem
jak kazała, wziąłem pilota do ręki i włączyłem jakiś program
-nie
będę oglądał wiadomości zwariowałeś!-Krzyknął Louis
-masz
problem. A ja tak- odbarknąłem mu
-chłopaki
mamy być cicho pamiętacie?-już miałem zrobić coś Lou ale Zayn
sprostował sytuację
-Harry
włącz im coś innego jak chcą-usłyszałem głos z kuchni
-ok.-oddałem
pilota Panu Lusterko, ten przełączył na jakiś horror
-to
ja rozumiem-stwierdził zadowolony Niall
Był
spokój, film podobał się wszystkim.
Po
jakiś 15 minutach Emma przyniosła nam kanapki
-Jest
25 kanapek. Liam i tak zje-spojrzała się na niego złowrogim
spojrzeniem
-dobra
zjem-odpowiedział speszony
-dobry
chłopczyk-poklepała go po głowie
-każdy
ma 5 kanapek. Nie ma wrzasków jasne!-pogroziła palcem- ja idę
posprzątać kuchnię
Nic
nie odpowiedzieliśmy tylko zaczęliśmy jeść
Wszystko
szło zgodnie z planem dopóki Niall nie wytrącił mi mojej kanapki
z ręki i ta spadła na dywan. Emma kazała nam być cicho więc
szybko i bez szmerów rzuciłem się na blondyna. Po sekundzie
leżeliśmy na dywanie wszyscy.
Tarzaliśmy
się jak małe dzieci, pomyślicie że jesteśmy nienormalni bo się
nie odzywamy, ale Em nie kazała a ja się jej troche boję.
Miałem
ochotę przyłożyć po raz kolejny Panu Zjem wszystko co tylko
można ale zauważyłem Martę.
Jej oczy zrobiły sie naprawdę wielkie. Szybko wstaliśmy z
chłopakami i otrzepaliśmy się i stanęliśmy w rządku.
Ja
żeby rozluźnić atmosferę palnąłem
-jaka
seksowna pidżamka-moja mądrość czasem mnie przeraża. Dziewczyna
po prostu wyszła z pomieszczenia.
-Harry
ty podrywaczu-zadrwił Zayn
-zaraz
zetnę ci te twoje włoski i się skończy-powiedziałem stanowczo...
**Oczami
Marty**
Szybko
powędrowałam na górę aby sie przebrać. Ubrałam ciemne rurki i
czerwony sweter z napisem HUNGRY HARRY. Dostałam
ją na urodziny od mojej mamy. Jest taka kochana.
Byłam
już na dole i siadłam sobie na przeciwko chłopaków obok Emmy.
Zaczęliśmy
gadać, kiedy przypomniało mi się ze Mark pisał żebyśmy
pojechały do pracy. Oczywiście nie obyło się na bez komentarzy na
temat mojej bluzy.
-Em
mamy jechać do pracy Mark przysłał esa dziś rano.
-na
którą
-na
17 kotynieńku
-
a jest?
-
po 15
-chłopaki
przepraszamy was ale musimy się zbierać-zapowiedziała Ruda
-jejku
kobiety naprawdę dużo czasu potrzebują na przygotowanie się
-Louis
to nie było na miejscu. Radze uciekać przed Rudą
-nie
mów na mnie Ruda, jasne-pogroziła mi palcem
-Marta
możesz na chwilę iść ze mną do kuchni-z naszej sprzeczki wyrwał
mnie głos Harrego.
-oczywiście
-to
o czym chciałeś pogadać?-spytałam kiedy byliśmy już w kuchni
-wyszła
byś ze mną dzisiaj na miasto
-czemu
nie-o boże Harry zaprosił mnie na randkę
-jejku
myślałem że odmówisz
-dlaczego.
Lubie cie i taki wypad da mi ciebie jeszcze lepiej
poznać-uśmiechnęłam się do niego-tylko nie wiem o której ale
jak tylko wrócę to do ciebie zadzwonię oki doki
-oki
doki. Dlaczego właściwie oki doki?
-oj
Harry tak sobie wymyśliłam i tak jest
-nie
chce przerywać gołąbeczkom ale musimy się już zbierać M(Emma
czasami mówi do mnie M. To takie słodkie)
**Kilka
godzin później**
Byłam
już z Harrym na spacerze. Mark chciał jedynie uzgodnić z nami
wysokość wynagrodzenia i nie powiem wysokie jest.
-hej
wróć do mnie
-przepraszam
Harry. Zamyśliłam się
-czyżbym
aż tak przynudzał?-ukazał swoje piękne dołeczki
-nie,
wręcz przeciwnie. Lubię jak sie uśmiechasz-palnęłam bez
zastanowienia. Nic nie odpowiedział tylko podszedł bliżej mnie i
złapał za dłoń
-Harry
a jak ktoś nas zobaczy?-nie chciałam aby pisali o mnie w gazetach
-przestań.
Chyba że chcesz żebym puścił...
-nie
jest dobrze-przerwałam mu w pół zdania. Pomimo że znam go dopiero
jeden dzień, czuję się jakbyśmy byli przyjaciółmi od zawsze.
-za
chwilę północ, wracamy do domu? Jest mi trochę zimno-nawet nie
przypuszczałam że te 5 godzin minie tak szybko, rozmowa z nim była
wspaniała
-masz
moją bluzę, chce cię zabrać w jeszcze jedno miejsce...-zdjął z
siebie odzienie i podarował je mnie
po
niespełna dwóch minutach staliśmy na małym mostku, Loczek stanął
za mną i położył ręce na mojej tali, ja się o niego oparłam i
tak staliśmy. Księżyc był w pełni, magiczna chwila, takie rzeczy
tylko w filmach-pomyślałam-bałam się jedynie żeby nie okazało
się że to jest sen i zaraz się obudzę czego nie chciała.
Spojrzałam
głową w dół by sprawdzić czy nadal jego ręce owijają moją
talię. Uśmiechnęłam sie tylko do siebie i znowu oparłam głową
o Jego bark.
-dziękuję
Harry jest pięknie
-dla
pięknej dziewczyny wszystko-mówiąc to syczał mi do ucha i po
skończonej wypowiedzi lekko je przygryzł. Jejku rozmarzyłam się.
-dobra
przystojniaku, wracamy bo jest mi strasznie zimno-musiałam przerwać
tą sielankę. Lokers tylko zajęknął i ruszyliśmy w stronę domu.
-dziękuje
za bardzo miły wieczór, będzie mi się na pewno bardzo dobrze
spało-stanęłam pod drzwiami mojego domu i uśmiechnęłam się do
Niego
-ja
tobie też dziękuję-podszedł do mnie i pocałował w policzek
-dobranoc
-dobranoc
**2
lata później**
Spotykaliśmy
się codziennie. Nasza przyjaźń jest nierozłączna. Od roku
tańczymy dla chłopaków, towarzyszymy im w trasie. Emma jest z
Niallem. Cieszę się z tego, przynajmniej jej się udało. Ja i
Harry to przyjaciele i nic więcej.
Trzymamy
się za ręce i takie tam, ale on umawia się z innymi. Jest mi
trudno na to patrzeć ale jakoś muszę wytrzymać.
Jedynym
wsparciem w tym wszystkim jest Louis. On i Harry nie są gejami, jak
wszyscy uważają. Po prostu najbardziej się lubią i to wszystko.
Lou
zaraz po Loczku jest moim best firends. Nawet ostatnio lepiej mi się
z nim dogaduje niżeli z Harrym.
Jesteśmy
w tej chwili w Polsce. Zespół ma tutaj trzy koncerty. Łódź,
Warszawa i Gdańsk. Jestem mega szczęśliwa wraz z Emmą bo możemy
spędzić ten czas u naszych rodzin.
Te
koncerty tutaj to cud, jeden wielki cud. Wytwórnia nie chciała się
zgodzić gdyż myśleli że w Polsce nie ma fanek One Direction, ale
udało nam się ich przekonać.
Po
wielu namowach wymusiłyśmy na nich trzy koncerty u nas w kraju.
Za
dwa dni pierwszy występ, jesteśmy w Łodzi. Piękne miasto,
niestety z naszymi rodzinami zobaczymy się dopiero za 3dni.
Dzisiaj
umówiłam się z Lou na spacer i dobre jedzenie. Harry jakoś nie
chciał iść, nie będę go ciągnąć jak nie ma ochoty.
-M
nie przejmuj się nim, wiesz że on chciał by iść ale...
-nie
Lou- przewałam mu w pół zdania-jeżeli by chciał to by poszedł.
Ostatnio się od siebie oddalamy. To nie jest to samo co było parę
miesięcy temu. Przecież to widać. Kogo ja oszukuję, on już mnie
nie lubi i tyle-załamałam się i popłakałam, musiałam mu to
wszystko powiedzieć, ufałam mu
-Marta
proszę nie płacz, nie lubię jak lecą ci łzy przez niego. To
przez te całą Taylor, nie przejmuj się. Nie jest ciebie wart.
Nawet ja wiedzę że się w nim zakochałaś
-ale
jak to-powiedziałam siorpiąc nos
-myślisz
że tego nie widać. M proszę cię, to ślepy by zauważył
-nie,to
nie możliwe-jeszcze bardziej się poryczałam
-ty
mi tutaj teraz nie będziesz płakać, idziemy na spacer i jeść,
masz chusteczkę, wysmarkaj się i idziemy
Otrzęsłam
się z łez i poszliśmy na obiad.
Zjedliśmy
typowo polski czyli bigos i pierogi.
-ja
jestem wykończona, zjadłam tyle co Niall i mam dość, jak ja jutro
zatańczę Lou-pytałam ze śmiechem. Ten mnie wyprzedził i pokazał
koślawy taniec baletnicy. Od razu poprawił mi humor-Lou ty pacanie,
co robisz? Wszyscy się na ciebie patrzą, opanuj się-nie mogłam
pohamować śmiechu.
-mogła
byś mi pomóc co??-tak się hichrałam że nawet nie zauważyłam że
szatyn leży na ziemi.
-chodź
tu ty baletnico-podałam mu rękę aby wstał ale ten pociągnął
mnie do siebie i oboje leżeliśmy już na trawie
-i
co teraz powiesz mądralo?-zaczął mnie łaskotać
-Lou
proszę, przestań to boli ała ahhahahaha Louis Tomlinson!!
rozkazuje ci przestać mnie łaskotać zrozumiano?-powiedziałam
przez śmiech ale poważnie-wszyscy ludzie dookoła robili nam
zdjęcia. Co za upokorzenie. To i tak że nie było fanek i
fotoreporterów.
-wstajemy.-podniósł
mnie i przerzucił przez ramię
-chyba
cię coś boli. Puść mnie ty włochata lamo
-coś
ty powiedziała?? ja włochata lama?-postawił mnie, odszedł kilka
kroków dalej i uniósł czubek głowy ku górze i zrobił 'focha'
ja nie mogłam po raz kolejny dzisiaj przestać się śmiać. Lou był
jedyną osobą na świecie która potrafiła mi poprawić humor,
nawet Emm nie miała tego daru.
-oo
mój Boo Bear się obraził na mnie. Co ja teraz biedna zrobie-
udawałam wysoki głosik-ja chyba podejdę do niego i dam mu całusa
albo pójdę sama do hotelu i nasz staruszek się zgubi.
-widziałam
że pierwsza oferta go zainteresowała. Odwrócił się
-a
gdzie tego całusa? Bo wiesz ja nie jestem takim łatwym orzechem do
zgryzienia.-ukazał swój piękny uśmiech
-no
nie wiem nie wiem, a gdzie sobie pan życzy?-zaczęłam się kołysać
na prawo i lewo. Zaczął się do mnie przybliżać.
-tu-wskazał
na usta
-tak
w publicznym miejscu? A jak nam zrobią zdjęcie? Louis igrasz z
ogniem
-M
stoimy w wielkim zielonym parku, nie ma żądnej żywej duszy nawet
jednego Kevina i ty sądzisz że ktoś nas zauważy?
-drzewa
wszystko widzą mój kochany przyjacielu.-pstrykłam mu w nos.
-zniewaga-odwrócił
się i poszedł przed siebie. Mnie zostawiając samą.
-daleko
nie zajdziesz rycerzu-wrzasnęłam jak był już daleko.-dobra chodź
tu uparciuchu-on jakby tylko na to czekał, w podskokach podleciał
do mnie i nadstawił buzię. Ja cmokłam go w policzek i odeszłam
-idziemy.
Chodź bo cię tu zostawię i się z tobą skończy
Po
jakże długim powrocie do hotelu który trwał 2godziny poszłam do
swojego pokoju odsapnąć.
W
pomieszczeniu nie było nikogo, jedynie karteczka na łóżku od
Rudej informująca mnie że poszła z Niallem na kolacje i nie wie o
której wróci.
Standard
od dobrych paru miesięcy jak jest z blondynem prawie co wieczór
gdzieś z nim wychodzi. Ja to rozumiem, że ma chłopaka i chce z nim
pobyć ale to się robi straszne.
Po
godzinnej toalecie, przebrałam się i postanowiłam zadzwonić do
Louisa żeby z nim posiedzieć i dokończyć ten nasz wspaniały
dzień.
Jak
zadzwoniłam po minucie był u mnie z butelką czerwonego wina.
Było
po 20. włączyliśmy jakiś film, położyliśmy się na łóżku i
oglądaliśmy wtuleni w siebie.
-jejku
już 2 w nocy a Emmy nadal nie ma. Ja wole nie wiedziec co ona robi w
tym czasie z Niallem
-ja
też. Dobra to ja się będę zbierał bo już późno-wstał z łóżka
-Louisiu-zaczęłam
słodkim głosiekiem-a został byś ze mną?nie chce sama spać. Dam
ci jakieś ciuchy bo mam.
-dobrze...
-no
to dobranoc-powiedział kiedy położył się koło mnie- odwróciłam
się do niego aby mu coś powiedzieć ale mi przewał-tak możesz
mnie przytulić
-jesteś
najlepszy wiesz o tym prawda?
-wiem-nawet
nie wiem kiedy zasnęłam, ale jeszcze przed straceniem rachuby
poczułam coś miękkiego na moich ustach. Chyba Louis mnie pocałował
ale mogło mi się to śnić.
**Następny
dnień**
Rano
obudziłam się wtulona o dziwo nie w Louisa ale w poduszkę.
Otwarłam oczy i spojrzałam w górę. Nade mną stał Harry z
zrogoryczoną miną...
Hejj
Przepraszam
wszystkich że tak długo nic nie dodałam
ale
szkoła, obowiązki,
ledwo
wyrabiam
mamy
dalszy ciąg opowiadania z Harrym i Martą
mam
nadzieje że się podoba
będzie
jeszcze jedna albo dwie częśći
pozdrawiam
Last-First-Kiss
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz