poniedziałek, 18 marca 2013

Imagin Harry cz.2


Obudziłam się około 12. Przespałam 8godzin. Coś niemożliwego.
Dzisiaj sobota więc mamy wolne w pracy ale i tak musimy tam jechać razem z Em. Skąd to wiem... Sms od Marka mnie w tym uświadomił
Zapraszam na 17 do klubu.
Musimy porozmawiać
Mark xx
Ciekawe co się stało.
Zwlekłam się z łóżka, ogarnęłam na ile to było możliwe(przeczesałam włosy, umyłam zęby i twarz) i poszłam obudzić przyjaciółkę. Wchodząc do jej pokoju zastałam tylko pościelone łóżko.
Coo!!?? pomyślałam. Ona zawsze śpi dłużej niż ja.
No nic zawróciłam się i postanowiłam zejść na dół zobaczyć czy jej nie ma.
Schodząc po schodach usłyszałam jak ktoś krzyczy. Nie rozpoznałam głosu.
Pomimo tego że trochę się bałam zeszłam i gdy stałam już w salonie zamurowało mnie.
One Direction leżeli na moim dywanie. Kiedy tylko mnie zobaczyli zaczęli się podnosić i 'wytrzepywać' z kurzu.
-jaka seksowna pidżamka-powiedział Harry kiedy tylko przestał się otrzepywać
-cholera- zaklnęłam. Zupełnie zapomniałam że mam na sobie tylko krótki top utrzymujący mi piersi i spodenki które ledwo zakrywały mi pośladki. Był Styczeń ale co tam, ja zawsze byłam gorącą dziewczyną
-ten...tego...zaraz przyjdę-wiedziałam że jestem czerwona na buzi, odwróciłam się na pięcie i poszłam prosto do kuchni gdzie znalazłam Emme
-H...e...jjjj....-powiedziała gdy tylko zobaczyła w co jestem ubrana-a ty nie miałaś nic lepszego w szafie!! chłopaki przyszli.-zrobiła wielkie oczy
-co ty nie powiesz!!-wrzasnęłam-zauważyłam RUDZIELCU. Było mnie obudzić!! Oni mnie w tym widzieli a lokowaty stwierdził że mam 'seksi pidżame' ja cie kiedyś zamorduję, wiesz jak bardzo...nie ważne-byłam zła
-przepraszam. Naprawdę nie wiedziałam. Myślałam że się ubierzesz albo...PRZEPRASZAM-podeszła do mnie i przytuliła- uwierz że oni mnie też zobaczyli w 'negliżu' haha przyszli tu po 11 i mnie obudzili więc wiesz jak ja wyglądałam. Miałam zamiar cię obudzić ale tak słodko spałaś.
-dobra. Nie jest źle. Teraz pozwolisz że założę na siebie coś bardziej odpowiedniego
-jasne. Zachęcam.-spojrzała się na mnie stwierdzającym spojrzeniem
-tak tylko... skąd oni wiedzieli gdzie my mieszkamy?-spytałam wychodząc już z kuchni
-no...ja nie wiem

**Oczami Harrego**
Kiedy zdobyliśmy zaraz z rana adres dziewczyn postanowiliśmy zrobić im niespodziankę i wpaść. Było po 11. Staliśmy właśnie wszyscy pod ich drzwiami
-to co?-zapytał Liam
-no.. kto dzwoni?-mówił Zayn
-DingDong- zadzwoniłem do drzwi kiedy tamci się kłócili- naprawdę macie problem żeby nacisnąć guzik-stwierdziłem i zacząłem się śmiać a reszta zrobiła tzw. focha
Czekaliśmy już chyba z 5 minut, nikt nie otwierał
-spadamy. Chyba ich nie ma-powiedział znudzony Niall. W tym momencie drzwi się otworzyły i stanęła w nich Emma. Widząc nas zrobiła naprawdę wielkie oczy a potem się zarumieniła bo stała w legginsach i topie który odkrywał jej wyrzeźbiony brzuch.
-przyszliśmy was odwiedzić-wydukał w końcu Louis po jakiś 2 minutach ciszy
-która jest godzinaaaaa- ziewnęła
-po 11-odpowiedział Niall
-co!! Jakim cudem!?
-Normalnym wiesz godzinę temu była 10 a teraz jest 11 taka kolej rzeczy na tym świecie-mądrzył się Louis
-Jak ty już coś powiesz to załamka. Wchodzić do środka.-wpuściła nas-to wy siadacie grzecznie na kanapie, ja idę się przebrać, obudzić Martę i do was schodzę.
-jasne-odpowiedzieliśmy chórem
-Jakie ciałko. Brał bym-powiedział Niall. Gadaliśmy o tym do puki nie usłyszeliśmy jak najwidoczniej Em schodzi po schodach
-no jestem. Nie chciałam budzić Marty bo strasznie słodko śpi. Jestem głodna. Idę zrobić sobie do kuchni śniadanie- Niall już się wyrywał ale Emma go wyprzedziła- Niall wiem mam ci zrobić jeść. Nie musisz mi mówić-uśmiechnęła się do niego-ktoś chce jeszcze jeść?-zapytała
-nie dzięki-odpowiedział Liam
-ja chce-syknął Zayn
-ja też-Louis też się odezwał
-jak już robisz to się skusze-zakończyłem i się uśmiechnąłem
-oki doki. Możecie sobie Tv włączyć tylko w miarę cicho nie chcę aby Mar się obudziła-i już jej nie było.
Zrobiłem jak kazała, wziąłem pilota do ręki i włączyłem jakiś program
-nie będę oglądał wiadomości zwariowałeś!-Krzyknął Louis
-masz problem. A ja tak- odbarknąłem mu
-chłopaki mamy być cicho pamiętacie?-już miałem zrobić coś Lou ale Zayn sprostował sytuację
-Harry włącz im coś innego jak chcą-usłyszałem głos z kuchni
-ok.-oddałem pilota Panu Lusterko, ten przełączył na jakiś horror
-to ja rozumiem-stwierdził zadowolony Niall
Był spokój, film podobał się wszystkim.
Po jakiś 15 minutach Emma przyniosła nam kanapki
-Jest 25 kanapek. Liam i tak zje-spojrzała się na niego złowrogim spojrzeniem
-dobra zjem-odpowiedział speszony
-dobry chłopczyk-poklepała go po głowie
-każdy ma 5 kanapek. Nie ma wrzasków jasne!-pogroziła palcem- ja idę posprzątać kuchnię
Nic nie odpowiedzieliśmy tylko zaczęliśmy jeść
Wszystko szło zgodnie z planem dopóki Niall nie wytrącił mi mojej kanapki z ręki i ta spadła na dywan. Emma kazała nam być cicho więc szybko i bez szmerów rzuciłem się na blondyna. Po sekundzie leżeliśmy na dywanie wszyscy.
Tarzaliśmy się jak małe dzieci, pomyślicie że jesteśmy nienormalni bo się nie odzywamy, ale Em nie kazała a ja się jej troche boję.
Miałem ochotę przyłożyć po raz kolejny Panu Zjem wszystko co tylko można ale zauważyłem Martę. Jej oczy zrobiły sie naprawdę wielkie. Szybko wstaliśmy z chłopakami i otrzepaliśmy się i stanęliśmy w rządku.
Ja żeby rozluźnić atmosferę palnąłem
-jaka seksowna pidżamka-moja mądrość czasem mnie przeraża. Dziewczyna po prostu wyszła z pomieszczenia.
-Harry ty podrywaczu-zadrwił Zayn
-zaraz zetnę ci te twoje włoski i się skończy-powiedziałem stanowczo...


**Oczami Marty**
Szybko powędrowałam na górę aby sie przebrać. Ubrałam ciemne rurki i czerwony sweter z napisem HUNGRY HARRY. Dostałam ją na urodziny od mojej mamy. Jest taka kochana.
Byłam już na dole i siadłam sobie na przeciwko chłopaków obok Emmy.
Zaczęliśmy gadać, kiedy przypomniało mi się ze Mark pisał żebyśmy pojechały do pracy. Oczywiście nie obyło się na bez komentarzy na temat mojej bluzy.
-Em mamy jechać do pracy Mark przysłał esa dziś rano.
-na którą
    -na 17 kotynieńku
    - a jest?
    - po 15
    -chłopaki przepraszamy was ale musimy się zbierać-zapowiedziała Ruda
    -jejku kobiety naprawdę dużo czasu potrzebują na przygotowanie się
    -Louis to nie było na miejscu. Radze uciekać przed Rudą
    -nie mów na mnie Ruda, jasne-pogroziła mi palcem
    -Marta możesz na chwilę iść ze mną do kuchni-z naszej sprzeczki wyrwał mnie głos Harrego.
    -oczywiście

-to o czym chciałeś pogadać?-spytałam kiedy byliśmy już w kuchni
-wyszła byś ze mną dzisiaj na miasto
-czemu nie-o boże Harry zaprosił mnie na randkę
-jejku myślałem że odmówisz
-dlaczego. Lubie cie i taki wypad da mi ciebie jeszcze lepiej poznać-uśmiechnęłam się do niego-tylko nie wiem o której ale jak tylko wrócę to do ciebie zadzwonię oki doki
-oki doki. Dlaczego właściwie oki doki?
-oj Harry tak sobie wymyśliłam i tak jest
-nie chce przerywać gołąbeczkom ale musimy się już zbierać M(Emma czasami mówi do mnie M. To takie słodkie)



**Kilka godzin później**
Byłam już z Harrym na spacerze. Mark chciał jedynie uzgodnić z nami wysokość wynagrodzenia i nie powiem wysokie jest.
-hej wróć do mnie
-przepraszam Harry. Zamyśliłam się
-czyżbym aż tak przynudzał?-ukazał swoje piękne dołeczki
-nie, wręcz przeciwnie. Lubię jak sie uśmiechasz-palnęłam bez zastanowienia. Nic nie odpowiedział tylko podszedł bliżej mnie i złapał za dłoń
-Harry a jak ktoś nas zobaczy?-nie chciałam aby pisali o mnie w gazetach
-przestań. Chyba że chcesz żebym puścił...
-nie jest dobrze-przerwałam mu w pół zdania. Pomimo że znam go dopiero jeden dzień, czuję się jakbyśmy byli przyjaciółmi od zawsze.
-za chwilę północ, wracamy do domu? Jest mi trochę zimno-nawet nie przypuszczałam że te 5 godzin minie tak szybko, rozmowa z nim była wspaniała
-masz moją bluzę, chce cię zabrać w jeszcze jedno miejsce...-zdjął z siebie odzienie i podarował je mnie
po niespełna dwóch minutach staliśmy na małym mostku, Loczek stanął za mną i położył ręce na mojej tali, ja się o niego oparłam i tak staliśmy. Księżyc był w pełni, magiczna chwila, takie rzeczy tylko w filmach-pomyślałam-bałam się jedynie żeby nie okazało się że to jest sen i zaraz się obudzę czego nie chciała.
Spojrzałam głową w dół by sprawdzić czy nadal jego ręce owijają moją talię. Uśmiechnęłam sie tylko do siebie i znowu oparłam głową o Jego bark.
-dziękuję Harry jest pięknie
-dla pięknej dziewczyny wszystko-mówiąc to syczał mi do ucha i po skończonej wypowiedzi lekko je przygryzł. Jejku rozmarzyłam się.
-dobra przystojniaku, wracamy bo jest mi strasznie zimno-musiałam przerwać tą sielankę. Lokers tylko zajęknął i ruszyliśmy w stronę domu.
-dziękuje za bardzo miły wieczór, będzie mi się na pewno bardzo dobrze spało-stanęłam pod drzwiami mojego domu i uśmiechnęłam się do Niego
-ja tobie też dziękuję-podszedł do mnie i pocałował w policzek
-dobranoc
-dobranoc

**2 lata później**
Spotykaliśmy się codziennie. Nasza przyjaźń jest nierozłączna. Od roku tańczymy dla chłopaków, towarzyszymy im w trasie. Emma jest z Niallem. Cieszę się z tego, przynajmniej jej się udało. Ja i Harry to przyjaciele i nic więcej.
Trzymamy się za ręce i takie tam, ale on umawia się z innymi. Jest mi trudno na to patrzeć ale jakoś muszę wytrzymać.
Jedynym wsparciem w tym wszystkim jest Louis. On i Harry nie są gejami, jak wszyscy uważają. Po prostu najbardziej się lubią i to wszystko.
Lou zaraz po Loczku jest moim best firends. Nawet ostatnio lepiej mi się z nim dogaduje niżeli z Harrym.
Jesteśmy w tej chwili w Polsce. Zespół ma tutaj trzy koncerty. Łódź, Warszawa i Gdańsk. Jestem mega szczęśliwa wraz z Emmą bo możemy spędzić ten czas u naszych rodzin.
Te koncerty tutaj to cud, jeden wielki cud. Wytwórnia nie chciała się zgodzić gdyż myśleli że w Polsce nie ma fanek One Direction, ale udało nam się ich przekonać.
Po wielu namowach wymusiłyśmy na nich trzy koncerty u nas w kraju.
Za dwa dni pierwszy występ, jesteśmy w Łodzi. Piękne miasto, niestety z naszymi rodzinami zobaczymy się dopiero za 3dni.
Dzisiaj umówiłam się z Lou na spacer i dobre jedzenie. Harry jakoś nie chciał iść, nie będę go ciągnąć jak nie ma ochoty.
-M nie przejmuj się nim, wiesz że on chciał by iść ale...
-nie Lou- przewałam mu w pół zdania-jeżeli by chciał to by poszedł. Ostatnio się od siebie oddalamy. To nie jest to samo co było parę miesięcy temu. Przecież to widać. Kogo ja oszukuję, on już mnie nie lubi i tyle-załamałam się i popłakałam, musiałam mu to wszystko powiedzieć, ufałam mu
-Marta proszę nie płacz, nie lubię jak lecą ci łzy przez niego. To przez te całą Taylor, nie przejmuj się. Nie jest ciebie wart. Nawet ja wiedzę że się w nim zakochałaś
-ale jak to-powiedziałam siorpiąc nos
-myślisz że tego nie widać. M proszę cię, to ślepy by zauważył
-nie,to nie możliwe-jeszcze bardziej się poryczałam
-ty mi tutaj teraz nie będziesz płakać, idziemy na spacer i jeść, masz chusteczkę, wysmarkaj się i idziemy
Otrzęsłam się z łez i poszliśmy na obiad.
Zjedliśmy typowo polski czyli bigos i pierogi.
-ja jestem wykończona, zjadłam tyle co Niall i mam dość, jak ja jutro zatańczę Lou-pytałam ze śmiechem. Ten mnie wyprzedził i pokazał koślawy taniec baletnicy. Od razu poprawił mi humor-Lou ty pacanie, co robisz? Wszyscy się na ciebie patrzą, opanuj się-nie mogłam pohamować śmiechu.
-mogła byś mi pomóc co??-tak się hichrałam że nawet nie zauważyłam że szatyn leży na ziemi.
-chodź tu ty baletnico-podałam mu rękę aby wstał ale ten pociągnął mnie do siebie i oboje leżeliśmy już na trawie
-i co teraz powiesz mądralo?-zaczął mnie łaskotać
-Lou proszę, przestań to boli ała ahhahahaha Louis Tomlinson!! rozkazuje ci przestać mnie łaskotać zrozumiano?-powiedziałam przez śmiech ale poważnie-wszyscy ludzie dookoła robili nam zdjęcia. Co za upokorzenie. To i tak że nie było fanek i fotoreporterów.
-wstajemy.-podniósł mnie i przerzucił przez ramię
-chyba cię coś boli. Puść mnie ty włochata lamo
-coś ty powiedziała?? ja włochata lama?-postawił mnie, odszedł kilka kroków dalej i uniósł czubek głowy ku górze i zrobił 'focha' ja nie mogłam po raz kolejny dzisiaj przestać się śmiać. Lou był jedyną osobą na świecie która potrafiła mi poprawić humor, nawet Emm nie miała tego daru.
-oo mój Boo Bear się obraził na mnie. Co ja teraz biedna zrobie- udawałam wysoki głosik-ja chyba podejdę do niego i dam mu całusa albo pójdę sama do hotelu i nasz staruszek się zgubi.
-widziałam że pierwsza oferta go zainteresowała. Odwrócił się
-a gdzie tego całusa? Bo wiesz ja nie jestem takim łatwym orzechem do zgryzienia.-ukazał swój piękny uśmiech
-no nie wiem nie wiem, a gdzie sobie pan życzy?-zaczęłam się kołysać na prawo i lewo. Zaczął się do mnie przybliżać.
-tu-wskazał na usta
-tak w publicznym miejscu? A jak nam zrobią zdjęcie? Louis igrasz z ogniem
-M stoimy w wielkim zielonym parku, nie ma żądnej żywej duszy nawet jednego Kevina i ty sądzisz że ktoś nas zauważy?
-drzewa wszystko widzą mój kochany przyjacielu.-pstrykłam mu w nos.
-zniewaga-odwrócił się i poszedł przed siebie. Mnie zostawiając samą.
-daleko nie zajdziesz rycerzu-wrzasnęłam jak był już daleko.-dobra chodź tu uparciuchu-on jakby tylko na to czekał, w podskokach podleciał do mnie i nadstawił buzię. Ja cmokłam go w policzek i odeszłam
-idziemy. Chodź bo cię tu zostawię i się z tobą skończy

Po jakże długim powrocie do hotelu który trwał 2godziny poszłam do swojego pokoju odsapnąć.
W pomieszczeniu nie było nikogo, jedynie karteczka na łóżku od Rudej informująca mnie że poszła z Niallem na kolacje i nie wie o której wróci.
Standard od dobrych paru miesięcy jak jest z blondynem prawie co wieczór gdzieś z nim wychodzi. Ja to rozumiem, że ma chłopaka i chce z nim pobyć ale to się robi straszne.
Po godzinnej toalecie, przebrałam się i postanowiłam zadzwonić do Louisa żeby z nim posiedzieć i dokończyć ten nasz wspaniały dzień.
Jak zadzwoniłam po minucie był u mnie z butelką czerwonego wina.
Było po 20. włączyliśmy jakiś film, położyliśmy się na łóżku i oglądaliśmy wtuleni w siebie.
-jejku już 2 w nocy a Emmy nadal nie ma. Ja wole nie wiedziec co ona robi w tym czasie z Niallem
-ja też. Dobra to ja się będę zbierał bo już późno-wstał z łóżka
-Louisiu-zaczęłam słodkim głosiekiem-a został byś ze mną?nie chce sama spać. Dam ci jakieś ciuchy bo mam.
-dobrze...
-no to dobranoc-powiedział kiedy położył się koło mnie- odwróciłam się do niego aby mu coś powiedzieć ale mi przewał-tak możesz mnie przytulić
-jesteś najlepszy wiesz o tym prawda?
-wiem-nawet nie wiem kiedy zasnęłam, ale jeszcze przed straceniem rachuby poczułam coś miękkiego na moich ustach. Chyba Louis mnie pocałował ale mogło mi się to śnić.

**Następny dnień**

Rano obudziłam się wtulona o dziwo nie w Louisa ale w poduszkę. Otwarłam oczy i spojrzałam w górę. Nade mną stał Harry z zrogoryczoną miną...


Hejj
Przepraszam wszystkich że tak długo nic nie dodałam
ale szkoła, obowiązki,
ledwo wyrabiam
mamy dalszy ciąg opowiadania z Harrym i Martą
mam nadzieje że się podoba
będzie jeszcze jedna albo dwie częśći
pozdrawiam
Last-First-Kiss

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz